niedziela, 31 marca 2013

Mój pierwszy miesiąc z Chodakowską - WYNIKI BEZ ŚCIEMY




Choć zawsze uważałam się za osobę aktywną, bardziej sprowadzało się to u mnie do robienia go "tak sobie". Od czasu do czasu, bez planu, bez jakiś konkretniejszych celów. Jeszcze rok temu gdy chciałam szybko schudnąć wolałam latać cały dzień na głodzie i żywić się jedynie produktami w niebieskich pudełkach z napisem "light" albo "balance", oglądać zdjęcia obrzydliwie wychodzonych lasek i męczyć się fizycznie jak i psychicznie. Chodź z perspektywy czasu widzę, że przez kilka dobrych lat szłam w złym kierunku, to zamiast wypominać to sobie, jestem zadowolona, że SAMA wyciągnęłam z tego wnioski, nauczyłam się nawyku czytania etykiet, stwarzania sobie celów we wszystkim co robię, dążenia do nich, cieszenia się z pierdół i być trochę lepszym człowiekiem.

Ćwiczyć regularnie z pomysłem aby w ten sposób coś zmienić zaczęłam jakoś w drugiej połowie lutego. W
W ciągu dwóch tygodni uzależniłam się od płyt treningowych  Ewy Chodakowskiej, dobrze znanej już wszystkim walczącym o wymarzone ciało. W pierwszy SHAPE z płytą tej trenerki zaopatrzyłam się wprawdzie w zeszłe wakacje, ale tak jak wcześniej pisałam, ćwiczyłam bez celu, bez wiary i chęci na jakieś większe zmiany.

W marcu rozrysowałam sobie w pamiętniku kalendarz na jeden miesiąc z kratkami, gdzie z zapałem zapisywałam nazwy treningów wykonanych danego dnia, bez oszukiwania. Nie zapomnę tego gdy byłam na pierwszej kratce i myślałam "ale po co to?". Potem zaznaczyłam sobie dzień powrotu do Polski na święta, wiedziałam, że nie ma sensu myśleć "przyjadę, zrobię wielkie wow", na to było za mało czasu. Moim celem było ćwiczenie co najmniej trzy razy w tygodniu, bez myślenia o diecie, chciałam jeść tak jak zawsze, bez kombinowania, bez liczenia kcal, bez mierzenia się co chwilę i sprawdzania wagi.
Celem stało się ćwiczenie samo w sobie.

Potem zauważyłam, że trzy treningi w tygodniu przychodzą mi łatwo, mimo, że wypierałam najczęściej te najbardziej intensywne: killer, turbo, spalanie i modelowanie. Więc podwyższyłam level i robiłam je tak często jak tylko się dało. Później celem było zrobienie w ciągu jednego dnia dwóch treningów, w zależności od tego jak mi czas pozwalał jeden po drugim bądź, rano/ w środku dnia i wieczorem. Pod koniec miesiąca zrobiłam magiczną trójkę. 29 marca wykonałam Killera oraz Turbo jeden po drugim a Modelowanie i Spalanie tego samego dnia wieczorem! Zaś dzisiaj rano przebiegłam 10km, swoim tempem, mimo pozaklejanych stóp, śniegu, zimna, świątecznego objadania się, braku odpowiedniego obuwia, które zostawiłam w Niemczech.

W ciągu tego miesiąca spędziłam z Ewą Chodakowską
Killer 10 x 30 min
Turbo 12 x 40min 1x 25min
Spalanie i Modelowanie 2x 40 min
Pnś 3x 6 min
razem : 15h 43 minut !

Inne:
jogging łącznie ok 13,5 km, joga 50 min, rower kilka razy w tygodniu (nie zapisywany)

* * *

W przyszłym miesiącu, O TO JUŻ JUTRO ( : mam w planach dokładniejsze uzupełnianie notatek i to nie tylko sportowych, wyeliminowanie kilku błędów żywieniowych jakie popełniam, które mam zamiar po kolei opisać na blogu, zakupić odpowiedni sprzęt do ćwiczeń i dalej motywować wszystkich do pracy nad samą sobą.







Brak komentarzy :

Prześlij komentarz