środa, 31 lipca 2013

Nike technologia DRI-FIT & mój pierwszy outfit sportowy

Na wstępie, zaznaczam, że wszystko co znajdziesz w tym poście, to moja (nieprzekupiona) opinia. Ciuchy, które noszę nie zostały mi sprezentowane przez żadną firmę ani wypożyczone, tylko kupione za własne pieniądze.

Zacznę od tego, że długo zastanawiałam się nad kupnem specjalnej odzieży do ćwiczeń. Uważałam to, za zwyczajny chwyt, aby ściągać od ludzi kasę, bo w końcu ćwiczyć można we wszystkim. Pierwsze dwa miesiące ćwiczyłam w domu na macie przed monitorem komputera, w wyciągniętych starych dresach i byle jakiej bawełnianej koszulce. Z czasem gdy zwiększałam sobie poziom trudności, analogicznie męczyłam i pociłam się co raz mocniej. Ale w dalszym ciągu nie było problemu, może i wyglądałam jakby ktoś wylał na mnie wiadro wody, ale ciuchy wrzucało się do prania a ja szłam od razu pod prysznic.
Po dwóch miesiącach, codziennych treningów, zaczynałam popadać w rutynę. Postanowiłam sprawić sobie karnet na siłownie, wyjść trochę do ludzi i spróbować czegoś innego. Aby nie wyglądać jak ostatnia lupiara z Polski (siłownia znajdowała się w Niemczech) nagrodziłam swoją dotychczasową pracę nowym outfit'em.
Wybrałam się do sklepu sportowego Karstadt w Hannoverze. I patrząc na ceny, wiedziałam, że nie wyjde ze sklepu ze całym kompletem. Ostatecznie kupiłam tylko to co było mi najbardziej potrzebne czyli stanik sportowy i shirt w kolorze różowym aby pasował do air max'ów skyline które kiedyś udało mi się kupić całkiem korzystnie gdy max'y nie były jeszcze takie modne oraz czarne leginsy do ćwiczeń H&M athletic training za 15 euro.

Na sportowastrefa.home.pl czytamy :

Dri-FIT jest technologią wspomagającą sportowców noszących odzież Nike. Specjalnie skonstruowana, składająca się z dwóch rodzajów włókien, tkanina na początku „ściąga” pot z powierzchni ciała, wchłaniając go we włókna hydrofobowe. Następnie jest on wyrzucany na zewnątrz, do włókien hydrofilowych. Tam jest rozprowadzany po jak największej powierzchni materiałowej odzieży Nike, po czym swobodnie odparowuje

Dlaczego zdecydowałam się na nike?
Na pewno nie dlatego, że chwalą się zaawansowaną technologią i wspominają o strukturach mikrowłókien. Dla mnie było to masło maślane, które ładnie brzmiało. Większe znaczenie miała kwestia finansowa, shirt był zwyczajnie przeceniony i dwa, nike jest to firma bliska mojemu sercu. Nie zawiodłam się nigdy na obuwiu od nike i mam nadzieje, że te ciuszki będą mi również wiernie służyć. Zresztą nie ukrywajmy, metki i loga znajdą się praktycznie w każdym programie treningowym. Więc samoistnie działa jakoś podświadomość. Do tego dochodzą ładne kolory, przyzwoity materiał i staranne wykończenie.

Moja opinia
Podejrzewam, że gdybym trenowała w domu nie zdecydowałabym się ostatecznie na wydanie 60 euro na dwa ciuszki. Ale po pierwszym intensywnym treningu poza domem, byłam mile zaskoczona. Technologia zastosowana w tych ubraniach (o czym wcześniej nie miałam pojęcia) na prawdę daje wysoki komfort. Oczywiście pocisz się, bo taka jest ludzka fizjologia, koszulka będzie mokra, ale nie będzie się przyklejać do ciała, jest ciągle przewiewna i przyjemna w dotyku. Siateczki z tyłu ochładzają tą strefę ciała, która najszybciej się ogrzewa, dzięki czemu nie gotujemy się i nie topimy we własnym pocie.Jest po poprstu lepsza wentylacja.
Obecnie temperatury są na tyle wysokie, że ćwiczę bez shirtu w samym staniku. Poza tym nie muszę niczego poprawiać, nic mnie nie obciera, można poświęcić 100 procent uwagi napinaniu mięśni, wciąganiu brzucha i oddychaniu. Poza tym nie mniej ważna kwestia, wiem, że dobrze wyglądam.

Jeśli nie masz jeszcze stroju stricte sportowego, a chcesz sobie sprawić, polecam aby była to nagroda już za wykonaną pracę. Będzie to z pewnością dodatkowa motywacja.



kiss kiss,
Jecamilove


4 komentarze :

  1. Ciuszki fajne, zwłaszcza koszulka, ale nie powinnaś biegać w air maxach, bo są bardzo niestabilne i możesz zrobić sobie krzywdę, lepiej kupić jakieś treningowe buty na wyprzedaży, gdzie wytrzymają lata, poczytaj, zdrowie jest najważniejsze ;) Pozdrawiam, Natalia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś myślałam podobnie, metka i logo jakoś mnie motywowały do działania, a teraz szczerze mówiąc, kiedy trening stał się dla mnie przyjemnością i codziennością, ubrania nie mają już dla mnie znaczenia i swoją szafę wzbogaciłam o wiele wygodnych, ale niedrogich ubrań sportowych np. odzież Epister czy komplety z Lidla :) i nie czuję żadnej różnicy, jedynie portfel mi dziękuje

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie warto postawić czasami na coś lepszego. Jak dotąd też ćwiczyłam w "domowych" ciuchach a biegać wychodziłam w bluzie mojego faceta, ale teraz kupiłam komplet specjalnych ubrań sportowych. Dobre bluzy damskie sportowe to naprawdę duża różnica. I zdecydowanie inny komfort wyczynów sportowych. :-D

    OdpowiedzUsuń
  4. A jak pierzecie takie droższe ubrania? Trochę się boje wrzucać tak po prostu do pralki. Moze lepszą opcją jest pralnia chemiczna Wrocław obfituje w takie na szczęście.. :)

    OdpowiedzUsuń