sobota, 3 sierpnia 2013

KOLACJA czyli jak uniknąć pielgrzymek do lodówki


"Śniadanie jedz jak król,
 obiad jak książę,a kolację jak żebrak."


Dzień 9. nauki o zdrowym żywieniu na slank.pl daje mega dużo przydatnych i życiowych porad jak poskromić swoje wieczorne napady głodu.

Dlaczego właściwie załącza się ssanie na noc?
Przede wszystkim winne temu jest omijanie śniadania, kumulacja głodu na wieczór, kiedy zmieniamy bieg i przełączamy się na tryb : relax, po całym dniu, co jest równoznaczne z przypomnieniem sobie "cholera, chyba jestem głodny/a".

Kolacja powinna zawierać maksymalnie 1/4 (przy 4 posiłkach) lub 1/5 (przy pięciu posiłkach) zapotrzebowania kalorycznego. Co daje nam odpowiednio 300 i 350 kcal w diecie 1200 lub 1500 kcal. Przy czym 3/4 zjadanych kcal, cała reszta powinna być przyjmowana mniej więcej w równych odstępach czasu co 3h tak by były już za nami o godzinie 17:00. W ten sposób nasz organizm nie będzie nas zmuszał do jedzenia i nadrabiania po godzinie 19. ponieważ przez cały dzień dostał wszystko co potrzebował.

SEN = ODPOCZYNEK, REST, ODBUDOWA  a NIE TRAWIENIE

Minimum 3h przed snem powinniśmy kończyć nasze wieczorne jedzenie. Inaczej sen zmieni się w ciężką prace dla naszego układu pokarmowego, a co za tym idzie obudzimy się zmęczeni, albo będziemy się dobudzać przez następnych kilka godzin. 

Jeśli nie śpimy tych 7-8h nasz organizm się nie odnawia, nie ma czasu na wytwarzanie enzymów, hormonów i innych składników potrzebnych nam do funkcjonowania.  Nawpychanie się na wieczór jedzeniem zapewni nam brak łaknienia rano i pominięcie śniadania, co zaowocuje lawiną przyczynowo-skutkową na cały dzień. Jak mamy dobrze zacząć dzień, gdy w naszym przewodzie zalegają jeszcze gnijące i fermentujące resztki z dnia poprzedniego? 

Co więc jeść?
Najważniejsze aby było lekko! Odpadają węglowodany proste i przetworzone, żadnych tam bułeczek, naleśników czy pierożków. Tylko sałata, warzywa i jeszcze raz sałata w połączeniu z chudym białkiem, oliwą z oliwek i rybką. Rezygnujemy z smażenia, ewentualnie mięsko dusimy albo grillujemy. Monotonnie ależ nie, w internecie znaleźć można mnóstwo przepisów na różnorodne sałatki z kurczakiem, rybą, surimi, z kiełkami, wystarczy uruchomić tylko kreatywność. 


A oto i moja kolacyja: pieczywo chrupkie, sałata, łosoś wędzony, papryka czerwona świeża (wszystko z biedronki ; pp) i oczywiście zioła prowansalskie. // porcja dla dwóch osób

A jak tam Wasze zmagania z kolacjami? Zdarzają się Wam jeszcze wieczorne wycieczki do lodówki, czy macie już wszystko ładnie  pod kontrolą? 


buziaki,
Jecamilove


2 komentarze:

  1. ojej,to post jakby skierowany do mnie! Cały dzien jest wszystko ok, a wieczorem dramat - nawet jak jestem najedzona, to chętnie kursuję do lodówki i podjadam. to chyba kwestia psychiki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Kwestia przyzwyczajenia moim zdaniem :) Wszystko idzie wypracować :)

    OdpowiedzUsuń