czwartek, 1 sierpnia 2013

Nocne wypady czyli impreza, chlanie a ODCHUDZANIE

Lecą już trzy tygodnie odkąd wróciłam do Polski. Przede mną jeszcze całe dwa wesołe miesiące wakacji z przyjaciółmi, wrześniowe szkolenie barmańskie w Warszawie i wizja kolorowego życia studenckiego w Gdańsku. Przyjeżdżając do Polszy miałam mocne postanowienie nie dotykać alkoholu i spróbować przeżyć sezon imprezowy nad morzem bez procentów. Ale w życiu jak to w życiu : "ze mną się nie napijesz?". Mi jest o tyle łatwiej, że potrafię się świetnie bawić bez alkoholu (na palcach jednej ręki policzę ile razy piłam przez ostatnie 9 miesięcy), ale wiadomo w grupie jest inaczej, a nie daj Boże jeszcze, ktoś podsuwa Soplice Orzechowa z mlekiem... wtedy to już leci.

Cokolwiek napiszę w tym w artykule, jakiekolwiek triki, sztuczki i sposoby opiszę, nic nie zmienia faktu, że jeden weekend potrafi zniszczyć ciężką pracę całego tygodnia (wyrzeczenia, treningi). Zatem najlepiej w ogóle odpuścić sobie alkohol na diecie odchudzającej i ograniczyć do minimum przy zdrowym trybie życia.

Do rzeczy...

Alkohol pijemy zwykle wieczorami, późno w nocy i tego raczej nie da się tego zmienić. Jest to po prostu najbardziej "klimatyczna" pora. Są to też często godziny w których nasze organy przynajmniej teoretycznie powinny już odpoczywać. Alkohol pobudza do tego wszystkiego łaknienie (w końcu nie bez przyczyny te cholerne budki z fastfood'em są czynne po nocach), czujemy się głodni i oprócz pustych kalorii pakujemy w siebie ciepłe kanapki (omomom te z Władysławowa z sosem duńckim), kababy i zapiekanki.
Rada: w miarę możliwości wybierać drogę do domu z dala od budek z fastfood'em (gorzej jeśli jesteście ze znajomymi, wtedy to będzie prawdziwa męka i test silnej woli) jeśli jest to melanżyk w domku, można wcześniej przygotować w miarę zdrowe przekąski, majonez wymienić na jogurt naturalny, tradycyjne chipsy na takie z mniejszą ilością tłuszczu, lub na suszone plasterki jabłek i nie zaopatrywać się w paluszki i orzeszki solone.

Procenty to też całkiem pokaźna sumka nadprogramowych "pustych kalorii", które nie wnoszą absolutnie nic (oprócz odwagi, dobrego nastroju i metafizycznych wrażeń), za to odwadniają i wypłukują minerały z organizmu.

Alkoholkcal
(w 100 ml)
Brandy225
Cherry Brandy265
Likier Advocat280
Likier Curacao319
Piwo jasne pełne49
Piwo bezalk.27
Whisky225
Wódka225

Winokcal
(w 100 ml)
słodkie czerwone106
półsłodkie czerwone96
półsłodkie białe92
półwytrawne białe78
wytrawne białe73
wytrawne czerwone75


Rada: nawadniać organizm WODĄ to raz, a dwa ruszać się. Jeśli jesteś na imprezie kochasz tańczysz, jest opcja, że uda Ci się wytańczyć i wyszaleć to co się wypiło i zjadło, a na drugi dzień trening nie będzie musiał być już taki ultra-hardcore'owy (moja strategia). Oczywiście wszystko zależy od tego tego ile się wypiło (i czy jesteśmy w stanie się ruszać). Forma melanżu plaża/stolik i picie z siedzeniem na tyłku, to przyjemna, ale mało produktywna forma uprawiania życia towarzyskiego. 

Drinki dostarczają nam oprócz przednich doznań smakowych dodatków w postaci napojów gazowanych, słodzonych soków i syropów.
Rada: Jeśli jest możliwość zagadać do barmana i dowiedzieć się co leje do szklanki to dobrze, możliwe, że jest opcja na świeżo wyciskany sok albo cole leight. Jeśli zaś sami tworzymy dzieło w warunkach domowych, róbmy drinki z mlekiem 2% , sokami bez cukru, z wodą mineralną.

Poza tym stajamy się kontrolować ilość. Wypić ze znajomymi nie musi być równoznaczne z "alesięnajebałem". Ilość wypijanych kalorii kontroluj przed, bądź świadomy a tym pomogą tablice, dzięki którym okaże się, że to wódka może i przeźroczysta nie jest taka lekka jak woda.



słonecznego i młego sierpnia,
Jecamilove





4 komentarze :

  1. u mnie to właśnie teraz największy problem :/ niby dieta spoko, trening jest, ale i wypady na piwo zdarzają się często.. a na jednym to się nie kończy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety weekend jest na nieszczczęście naszej wątroby, zdrowia i figurty co tydzień ; D

      Usuń
  2. U mnie wygląda to tak, że mój luby nie pije więc mam zawsze jedną osobę, która wyłamie się z towarzystwa pijących. Wtedy decyzja należy do mnie czy mam ochotę się napić czy też nie. Jeżeli już pije to staram się sięgać po wino czerwone albo białe w czystej postaci (czyli bez sprite i innych słodzonych cudów).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara ja jako singiel'ka nie mam tyle wsparcia.
      Również najchętniej pijam wina z tym, że wytrawne i półwytrawne, niestety jako jedyna wśród znajomych, a że całej butelki nie opłaca mi się kupować i samotnie obalać, dołączam zwykle do wódki z sokiem.

      Usuń