niedziela, 29 września 2013

JAK PRZETRWAĆ KOLEJNY ROK AKADEMICKI, SZKOLNY *JeCamilove lifestyle*

Pierwszy tego typu post, pierwszy weekend jesieni : czytam jakąś żółtą książkę Haruki Murakamiego, albo Murakami Harukiego (nie mam pojęcia co jest co, ale książka dobra) piję Salty Dog'a z gin'em (serio, to już ostatni drink do odwołania, kolejny alkohol przewidywany dopiero na Sylwester), układam sobie życie i tu nagle BANG! Dotarło do mnie, że sezon na znienawidzone "ona tańczy dla mnie" właśnie się skończył, a co gorsze, nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz usłyszałam to na plaży z ust pijanych turystów. Trochę szkoda, ale płakać nie będę. Laba się skończyła czas wracać na studia, po dziekance, matko to były stanowczo za długie "wakacje".

Spora część z Was jest  pewne już po czwartym tygodniu nauki zatrybiła na school mode, inni zaś siedzą nieobecni duchem w ławkach i żyją wspomnieniem lata. Studenci snują się po sklepach papierniczych, przeglądając wypaśne kołonotatniki z przegródkami i teczkami w jednym, za miliony monet, których już samo posiadanie ma mobilizować do systematycznego zapisywania ich notatkami z porywających i życiowo niezbędnych wykładów (a nóż, może tym razem się uda).

Jedyne co bym sobie życzyła to nie popełniać tych samych błędów co na pierwszym roku tj. nie spinać się o byle gówno, nie stresować, nie ciśnieniować, dbać o zdrowie PSYCHICZNE, relaksować się i przede wszystkim więcej się uśmiechać, wysypiać i mniej pić. Ostatecznie problemy jakie miałam wtedy są z perspektywy czasu bez znaczenia jak kapsel od coli na chodniku (oczywiście light). Dlatego też zrobiłam sobie takie proste punkty, o których bardzo bym chciała pamiętać, są uniwersalne i myślę, że przydadzą się nie tylko mi.

1. Skupić się na sobie, skoncentrować się na swoim własnym życiu, celach
Cokolwiek by się działo, to życie należy do nas i trzeba o tym pamiętać. Mimo to zawsze znajdzie się jakaś pożal się Boże duszyczka nieszczęśliwa z własnego odbicia w lustrze, która będzie się pocieszać naszym kosztem oczerniając nas, krytykując w najbardziej prostacki sposób. Cóż niestety trzeba się pogodzić się z tym, że osoby które mają totalny brak pomysłu na siebie, jasnych celów i planów i pewności siebie będzie się właśnie w ten sposób zachowywać. No cóż mają zwyczajnie problem sami ze sobą.

2. Nie porównywać się z nikim- jesteśmy wyjątkowi tacy jacy jesteśmy
Nie jest łatwo myśleć o sobie w kategoriach "jestem naprawdę zajebisty", nawet jeśli tak mówimy i myślimy to jest to zwykle powierzchowne. Trzeba włożyć niesamowicie dużo wysiłku, aby wypracować w sobie takie nastawienie. Oczywiście trzeba też być świadomym swoich wad, starać się je naprawiać, pracować nad sobą, ale na pierwszy plan wysuwać zawsze nasze mocne strony (uwierzcie, łatwiej się żyje). Ja przez długi czas byłam osobą wiecznie niezadowoloną z siebie, mimo, że jakoś udawało mi się osiągać moje cele. Niestety też łatwo ulegam wpływom i jeśli raz, albo dwa razy usłyszałam z czyiś ust "a mogłaś to..." a "mogłaś tamto..." to automatycznie mój sukces schodził do rangi zawiązania sobie samodzielnie butów. Inną rzeczą która zawsze mnie denerwowała, to gadka typu "on, ona nie zasłużyła na tą ocenę". No cholera jasna, jeśli ktoś się wykuł, podszedł do czegoś z ambicją, albo ogarnął super cwaniacki sposób na ściąganie to tylko gratulować, patrzmy na siebie, proszę.

3. Nie pozwól aby inni mieli wpływ na Twoje życie jakimś shitowym gadaniem
Znam na prawdę sporo osób, które były o krok od zrealizowania swojego celu i poddawały si tylko dlatego, że usłyszały "tysiące ludzi przed tobą próbowało, dlaczego tobie miałoby się niby udać?". Ja sama przed rozpoczęciem studiów słyszałam: "nie dasz rady, to taki ciężki kierunek" "dużo ludzi odpada po pierwszym roku" potem "nie uda ci się wyjechać za granicę" "nie skończysz szkolenia" "nie znajdziesz pracy jako barmanka bez doświadczenia" "nie uda ci się wyjechać za granicę" "nie wytrzymasz roku w Niemczech" "nie napiszesz książki", Dżizys, ale się rozpisałam, ale faktycznie tak było. Szczególnie w tym roku gdy na prawdę dużo się działo w moim życiu. Trzeba sobie uświadomić, że nasze życie to nasze story, nikt nie napisze go za nas, ani nie zrealizuje naszych marzeń. Co ja się nasłucham o tym, że uczę się najbrzydszego języka na świecie, że po co chodzę na zajęcia z hip hop'u, po co biorę dziekankę, że chce być jakąś AuPair Mädchen, po ćwiczę, po co biegam (eee... wtf!?). Ludzie nie gadajcie, życie własnym życiem błagam (punkt 1)

5. Pozytywne nastawienie, uśmiech nawet jak jest dupnie
To niestety to trzeba ćwiczyć, narysować sobie smajle, podrukować i porozklejać w mieszkaniu, na stancji, w kawalerce. I aby za dużo nie pisać to koniecznie obejrzeć fragment tego filmu, nie raz, nie dwa, nie trzy tylko tyle razy aż przestaniemy się śmiać i powiemy sobie "no bez kitu..." Wrzucić sobie jako skrót na pulpit, iPada i oglądać codziennie:



Fajnie by było jakbyście i Wy w komentarzach zostawili mi jakieś swoje ciężkie rozkminy, chętnie wrzucę  je do swojego worka z napisem "zapamiętaj i wdrażaj w życie"

życzę wszystkim udanych powrotów na uczelnie ( : 

bless ya,
JeCamiLOVE 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz