wtorek, 1 października 2013

*ULUBIEŃCY WRZEŚNIA* Pumpkin Latte, cytrynowo miętowe lakiery, spirulina i inne...



Tym razem będzie mało pisania a więcej obrazków z krótkimi opisami tego co w ubiegłym miesiącu jakoś mnie zafascynowało i umilało czas (takie to typowo blogerskie, a co tam inni mogą, mogę i ja). Wrzesień był dla mnie wyjątkowo zwariowany, dużo się działo, spełniłam kolejne swoje marzenie (jestem na najlepszej drodze aby zostać barmanką). Prawie trzy tygodnie spędziłam w Warszawie na pełnym biegu, przez co moje zdrowe zwyczaje i uporządkowane życie, treningi, dieta uległy chwilowemu załamaniu. Ale nic w tym złego, zyskałam nowe inspiracje, nie wszystkie są może "fit", ale na pewno maksymalnie przyjemne i idealne żeby od czasu do czasu zgrzeszyć, tym bardziej, że jesień no ( :

Pumpkin Spice Latte ze Starbucks'a
Mimo, że nie pijam nałogowo kawy, to od czasu do czasu lubię się schować w kawiarni i zamówić coś na wypasie. Praktycznie cały wrzesień w Warszawie padało więc się chowałam ze skryptem w kawiarni, uczyłam się i sączyłam moją ukochaną kawę na punkcie której totalnie zwariowałam już po pierwszym łyku. Gęsty słodki syrop dyniowy i aromaty goździków, cynamonu, imbiru i gałki muszkatołowej to jest coś co mi podpasowało. Dla oszukania sumienia zamawiałam na mleku odtłuszczonym i prosiłam bez bitej śmietany, ale z dodatkową ilością przypraw. 
Tall – 13,90 zł
Grande – 15,90zł
Venti – 16,90 zł

Kokos kokos
Pierwszy raz udało mi się zjeść prawdziwego kokosa, mało tego, że najpierw degustowaliśmy na szkoleniu z niego drink o smaku melonowym to jeszcze odziedziczyłam skorupkę z tą białą pyszotą. Polecam każdemu spróbować, duże łupinki smakują zupełnie inaczej niż wiórki. Z tym, że uwaga, kokos nie może za długo leżeć. Z własnego smutnego doświadczenia wiem, że potrafi się zrobić zamiast wody śmierdzące kokosowe malibu. 
+oczywiście olej kokosowy





Cytrynowo miętowe paznokcie i lakier pękający
Tak jak nigdy nie byłam fanką modzenia z paznokciami (malowałam klasycznie na jeden kolor), tak teraz zaczynam mieszać kolory na gąbce i nakładać na paznokcie. Poza tym coś mi strzeliło do głowy, że kupię za 2 zł farbę pękającą aby popróbować i tak maluję już kolejny tydzień...






Syrop Amaretto
Mało to dietetyczne, ale za to jakie dobre. Dobrze jest czasem wlać sobie do herbaty albo do kawy, albo poczęstować gości. Syrop totalnie zmienia smak nudnego trunku i nie trzeba go dużo. Poza tym od kiedy robiłam za pomocą maceracji syrop cynamonowy mam totalnego bizka na punkcie takich cudawianek. 


Przygoda z owcą*
Pierwsza książka od bardzo dawna, na którą nalazłam czas. Czytam sama z siebie ze 100procentową przyjemnością, książka z fabułą, a nie żaden podręcznik, ani skrypt, lektura, czy kserówka z uczelni. Język bardzo prosty, szybko się czyta, wciąga i daje do myślenia. 

*ukradziona wujkowi (oddam niebawem)
Spirulina kosmetyk, maseczka i suplement w jednym
Nie będę się za dużo rozpisywać, bo już było na blogu o tej karmie dla rybek. Zainteresowanych odsyłam na osobny post, który znajdziecie tutaj.





Rudy kot lek na całe zło
Wracałam po całym dniu na nogach, trochę zmęczona, trochę rozdrażniona, do tego w deszczu i miałam przed sobą wizję  przejścia jeszcze przez jakieś 700m przez las w największym błocie świata z air max'ami na nogach. Chciało mi się płakać i nagle zobaczyłam kota, który swoim puszystym zadem siedział na brudnej ziemi. Słodziak, zrobiło mi się lepiej.
Actimel cytryna & miód 
Chyba jakaś nowość na rynku, przypadkiem znalazłam w lodówce, nawet nie spodziewałam się, że to takie dobre. W sumie nie spotkałam się nigdy wcześniej z jogurtem o takim smaku, a jest na prawdę przedni. Będzie mi towarzyszyć częściej do śniadania coś czuję...






I koniecznie muzyka!  Może nie jest to typowo jesienny track (na smutego Hucza jeszcze przyjdzie pewnie czas, oby tylko nie z szybko), mało tego jest to kawałek z zeszłego roku, ale odkryłam go dzięki koledze z warsztatów przed dwoma tygodniami. Tak się zakochałam w tym beacie, samplu i tekście, że męczę go nieustannie na słuchawkach. 






JeCamiLOVE



4 komentarze :

  1. Odpowiedzi
    1. jestem tego samego zdania, najpiękniejszy odcień zieleni z możliwych <3

      Usuń
  2. bardzo różnorodna ta lista :) o tej kawie ze starbaksa czytałam już na dwóch czy trzech blogach, ale niestety nie miałam okazji jej spróbować. taki urok mieszkania na zadupiu, daleko od wawy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mieszkam jakieś 342 km od Warszawy, ale na szczęście kilka przystanków tramwajowych od Galerii Bałtyckiej też mam Starbucks'a (jak dobrze, że w sieciówkach wszystko smakuje tak samo). Jeśli Twój najbliższa kawiarnia jest w Warszawie i nie jeździsz za często do stolicy, to faktycznie kiepsko. Ale warto zapamiętać, spróbuj jak będziesz miała okazję, myślę, że przez całą jesień powinno być spokojnie w ofercie. Więc możliwe, że się załapiesz ( :

      Usuń