poniedziałek, 10 lutego 2014

JeCamiLOVE próbuje na rurze : POLE DANCE/ SPORT/ FITNESS

(zdjęcie z : tumblr)
Do nowości i na pewno odhaczonych punkcików w tym roku zaliczam pierwszą classe  pole dance, którą odbyłam w  jednym z gdańskich studiów. I co tu dużo pisać... zakochałam się.

Ten sport (tak sport!) to było coś co już od dawna siedziało mi w głowie i widniało na mojej liście "to do". Nic więc dziwnego, że od razu skorzystałam z okazji 10 zł/ h (aaa!) i zapisałam się na lekcje próbną.

Zajęcia: Zaskoczeniem było dla mnie to, że już na pierwszych zajęciach dotknęłam rury. Szczerze spodziewałam się, że zobaczę jak wygląda sala, porozciągamy się z trenerką na macie, dostaniemy dwa kilo teorii na klatę, trenerka pokaże co potrafi i wypad. A tu nie! Przez godzinę nauczyłam się czterech figur. Miało być pięć, ale opcja z siadaniem i utrzymaniem się na rurze tylko na ścisku ud, było zadaniem które pokonało moje mięśnie wyprodukowane na Chodakowskich, Rothe i bieganiu.

Trenerka : nie miałam za dużego porównania jak ma się sprawa z innymi trenerkami w tym studiu, ale ja za pierwszym razem trafiłam świetnie. Uwielbiam osoby, które mają charyzmę, z jajem i lekką wojskową musztrą podchodzą do swojej pracy i osób które uczą. Poza tym miała budowę raczej normalnej kobitki z konkretną nogą, niemniej figury w jej wykonaniu wyglądały jakby były wykonywane w wodzie. Zresztą trenerka, u której byłam na zajęciach specjalizuje się w pole fitnessie i sporcie czyli wersji hard, która przypomina bardziej ciężką orkę niż erotyczne owijanie się wokół rury. Poza tym bardzo zmobilizowała do pracy. Dawała każdej z nas osobne rady, gdyż byłyśmy różnej budowy ciała i inaczej  trzeba było podchodzić do rury. Poza tym luźna atmosfera.

Wrażenia: Co mnie ucieszyło to natychmiastowe efekty! Czyli... zakwasy po treningu, które uniemożliwiały mi w szatni w miarę sprawne naciągnięcie na tyłek jeansów, czy trzymanie długopisu dnia następnego (i kolejnego i jeszcze kolejnego). Lubię!

Jedyny minus, a właściwie dwa: Cena, niestety, karnety to kwestia wydania kilku stów (ból portfela), nawet jeśli chce się chodzić tylko na godzinę raz w tygodniu. Porównywałam to też z innymi miastami, gdyż w 3mieście jest podobnych miejsc dosłownie kilka, a w samym Gdańsku panuje praktycznie monopol więc cena ma prawo być wysoka, niemniej wszędzie ceny są raczej podobne. Rozwiązaniem jest zainstalowanie własnej rury i doskonalenie figur z  zajęć w domu. Ale taka przyjemność wiąże się z dużym wydatkiem od 700 zł wzwyż oraz posiadaniem odpowiedniego miejsca i nie chodzi już tylko o m2, ale również o odpowiedni strop.
Cóż... w moim przypadku, zostają niestety chyba już tylko znaki i latarnie.




Jestem ciekawa, czy któraś z Was ćwiczyła, ćwiczy lub planuje zacząć tą aktywność? Macie u siebie studia z pole dance'm? Co myślicie o takiej aktywności? Ja na chwilę obecną opracowuje strategię, która pozwoliłaby mi finansowo pogodzić wszystkie wydatki, dawno nie miałam tak wielkiej zajawki, więc aż żal byłoby nie wykorzystać takiej motywacji.


xoxo 
JeCamiLOVE


8 komentarzy:

  1. Tym zdaniem ze znakami i latarniami mnie rozwaliłaś. :D Rzeczywiście strasznie drogo to wychodzi. Ja nigdy nie próbowałam, ale kto wie, może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje małe marzenie - chociaż jeden taki trening :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze to musi być fajne. Zawsze podobało mi się, jak dziewczyny na rurze zjeżdżają do góry nogami trzymając się tylko rękoma, świetnie to wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, rzeczywiście drogi interes, a ja również sobie tak myślę od dawna, że fajnie byłoby spróbować. Bo to i ciekawe, nieco inne od standardowych ćwiczeń, a słyszałam (co teraz zresztą potwierdzasz), że i wycisk niesamowity. Same fajne rzeczy zebrane w jedne zajęcia! Fajnie by było bliżej się zapoznać z tym, może się jeszcze przytrafi okazja :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. jedno z moich największych marzeń ; o polecasz zajęcia pole dance?;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli jest to Twoje marzenie, to oczywiście polecam Ci je spełnić i każde inne też ddd ; Ja tak zrobiłam i nie żałuje. Spróbuj raz, zastanów się czy to jest to i jeśli finansowo wydolisz to bierz się za karnet i spełniaj się dziewczyno. Satysfakcja jest przeogromna po takich zajęciach

      Usuń
  6. haha uśmiałam się gdy doszłam do znaków i latarni - świetna sprawa, ale nie mam nawet do tego sportu dostępu, a z resztą to nie na moją kieszeń :D

    OdpowiedzUsuń
  7. I have just installed iStripper, and now I enjoy having the sexiest virtual strippers on my taskbar.

    OdpowiedzUsuń