niedziela, 13 kwietnia 2014

PODUSMOWANIE: Marzec z POLE DANCE

Hej, hola!
Z niezłym poślizgiem ale piszę, bo już jakoś 2 tygodnie temu skończyłam swój pierwszy miesiąc z
rurką a na blogu ciągle cisza
W liczbach wyglądał on tak:
Na zajęcia uczęszczałam 3 razy w tygodniu (12h), do dwóch trójmiejskich studiów w Gdańsku i Gdyni, łącznie miałam 4 trenerki (w tym miesiącu doszła już też kolejna, piąta i kolejne godziny czyli jestem tak po 15). 

Czego się nauczyłam?
Peter Pan, drama Queen, back hook, front hook, climb, siadanie na rurce + utrzymanie się na niej, attitude, fireman, floater, barbed Wire, deska, brzuszki na rurce tradycyjne, na wyprostowanych nogach i z V-ką, przejście między figurami tzw. cyrkiel, chwyty to human flag, snake, kołyska, krzesełko
Co trenerka to jednak inne nazewnictwo, czasem łatwiej było pokazać czy coś było czy czegoś nie na poprzednich zajęciach niż to nazwać. Są to figury basic, najgorsze dla mnie były te które wymagały objęcia rury udami, czyli siadanie, Piotruś Pan i Drama - 4h treningi trwało zanim je opanowałam, ale zanim się udało to oczywiście musiałam postękać.

Najciekawszym przeżyciem był dla mnie mój własny freestyle na rurce z zamkniętymi oczami. Niesamowicie pobudza zmysły, trzeba na kilka minut stać się świadomym swojego ciała, jednocześnie myśleć i dać się ponieść. Nie wiem jak to opisać, wrażenie niesamowite - przyciemniona sala, muzyka i ostatnie figury po treningu.
Zakwasy po miesiącu ciągle są, ale już bardziej znośne i nie trwają 3-4dni, czego nie można powiedzieć o siniakach, te miałam i mam ciągle dosłownie wszędzie. Na bicepsie od Piotrusia, uda wyściskane przed rurę, obtarcia na kolanach i stopach od wspinania. Na tym poziomie nie trzeba było być jakoś wyjątkowo rozciągniętym, ale siła w łapkach już jednak jest wskazana.

Instruktorki
Moje trenerki miały dość różne techniki i strategie prowadzenia zajęć. Po miesiącu wiem czego oczekuje od osób które prowadzą zajęcia. Niestety, zdarzyła mi się jedna osoba, która mnie demotywowała i przez którą miałam w jednym momencie ochotę wyjść z zajęć (niestety lekko nie było). Na pierwszych zajęciach jedna z dziewczyn wyszła z płaczem. Ja lubię dobry wycisk, sama od siebie dużo wymagam, więc wychodzę z założenia, że jeśli mam po ciężkim tygodniu denerwować się jeszcze na pole dance'ie, bo ktoś się drze, to dziękuję za taką współpracę. Co śmieszniejsze, dzień później na świeżych obtarciach i siniakach zrobiłam u kogoś innego to, co  wcześniej wydawało mi się nie do zrobienia. Wniosek : keep calm and don't give up !
W pole dance podoba mi się to, że z zajęć na zajęcia widać progres, czasem mały ale zawsze. Wiesz nad czym musisz ćwiczyć. Widzisz, że nie możesz się wspiąć męczysz climby, nie umiesz Piotrusia, męczysz siadanie.
Z tego co się dowiadywałam i sama później zauważyłam, to z rurką nie jest tak że przestaje boleć. Z czasem po prostu przestawiasz się i zauważasz, że ból zaciśniętych mięśni do rury jest mniejszy niż danie sobie luzu i zjechanie skórą po niej. Trochę to jednak trwa żeby włączyć się na takie myślenie.

Kupując karnety na Groupnie, trzeba uważać! Zwracajcie uwagę czy w studiu jest instruktorka z certyfikatem czy raczej platynowa cizia co jest zajęta sobą i swoimi koleżaneczkami, stanie raczej jest słabe i podziwianie jak zajebista jest panienka. Wygląd sali, dywany i wykładziny raczej odpadają, chyba, że jesteśmy u sobie w domu. Sorry, zajęcia z pole dance to nie jest tania zabawa niestety, więc jak już płacić to niech chociaż będzie to na poziomie. Zimne kafelki, są też raczej słabe, jeśli mamy latać na boso. Irytować też może brak środków to czyszczenia rury, czasem trzeba ją przecierać po każdym wyjściu. Papier jest raczej słaby, kruszy się więc dobrze jak są ręczniczki. Co do płynów raczej nie widziałam różnicy, zwykle jest to alkohol w spryskiwaczu. Miałam też okazje używać kredy w kremie na dłonie i stopy - super spawa! Ale  w to raczej samemu trzeba się zaopatrzyć. Dobrze jeśli są rurki obrotowe i mają różne średnice, 45, 48, 50... musicie same wyczuć na czym się Wam najlepiej pracuje. Różnica w cm mała, ale wyczuwalna, uwierzcie.

Moje plany na ten moment:
Robić dalej swoje, wiem do kogo wrócę, a komu już na pewno podziękuję. Wiem, że będę trenować dalej w Lipsku i będę dążyć aby być w tym co raz lepsza. Moim marzeniem, albo lepiej celem jeszcze przed wyjazdem na studia do Niemiec są zajęcia w warszawskim studiu OH LALA...



Jeśli macie jakieś rozkminy na ten temat, albo pytania do mnie, dawajcie je śmiało w komentarzach na wszystkie postaram się odpowiedzieć.

2 komentarze:

  1. Pole dance to wspaniały, piękny sport. Też mamy zamiar się zapisać ! :)
    http://fitdevangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. I've just downloaded iStripper, and now I enjoy having the sexiest virtual strippers on my taskbar.

    OdpowiedzUsuń