sobota, 29 listopada 2014

ULUBIEŃCY LISTOPADA * JeCamiLOVE * Pole Dance, LOW CARB diet, Slank, apple & cinnamon chai tea, francuskie kino & muzyka


  Zacznę od treningów czyli, od tego że w listopadzie znowu zabrałam się za misje slankowie, aby nie przepadł mi abonament (dobra motywacja). Tym razem robię treningi z Gabrysią Małyszko o nazwie "jędrna pupa i płaski brzuch".  Z brzuchem pewnie przyjdzie mi dłużej walczyć, ale jeśli chodzi o tyłek i nogi to chyba nigdy nie miałam tak mocnych jak teraz. Co do brzuchów jakoś to nigdy nie było moje ulubione ćwiczenie, niemniej robię progres i przynajmniej nie boli mnie już szyja i kark, więc udaje mi się spinać mięśnie a nie ciągnąc karkiem do góry i na bok. Dziś przypada mój 23 dzień ćwiczeń w misji i na 810 pkt możliwych zdobywam 809.


Treningi w Polexperince dały mi w tym miesiącu wyjątkowo w skórę. Fakt nie jestem już zakwaszana po treningach, tak jak to było w październiku, niemniej odczuwam zmęczenie mięśni przez kilka dni, głównie dłonie, ramiona i  ręce. Siniaki jak siniaki bolą jedynie pod kolanami i na zgięciach łokci. Poza tym taka anegdotka z mojego życia: nie dalej jak wczoraj zostałam zapytana przez szefa o to czy trenuje tańce ludowe (nieopacznie dałam im do wydrukowania mój plan zajęć). Jakież było ich zdziwienie gdy okazało się, że "pole" w tym przypadku oznacza "rurę" po angielsku a nie "Polak" po niemiecku. Kolejna rzecz, czekam do końca miesiąca na listę stypendystów i zamawiam własną rurkę. I'm so excited !

Kolejnym ulubieńcem są domowe "gerberki". Czyli gotowany mus jabłkowy i starta marchew (można ugotować marchew, ale gotowana ma wyższy poziom glikemiczny, uwalnia się więcej węglowodanów i traci cenne witaminy), najlepiej zblenderować ugotowany mus jabłkowy z surową marchewką stratą na tarce. Mus smakuje świetnie jako śniadanie, albo słoiczkowa opcja to-go na uczelnie albo do pracy z cynamonem (koniecznie z tą przyprawą na jesień/zimę robię się totalnie cynamonową-maniaczką) jogurtem, twarogiem, ewentualnie otrębami, musli. Poszłam ostatnio nawet dalej i zblenderowałam śliwki ze świeżym ogórkiem! 

Obecnie moja ulubiona herbata w domu. Mięta, pokrzywa z zieloną, niby ma mieć działanie detoksykacyjne. Ja piję ze względu na smak i jest na prawdę dobra, mimo że jestem wrogiem woreczkowych herbat. Przypadkiem też doznałam ostatnio orgazmu za sprawą chai tea z cynamonem i pieczonym jabłkiem, które zamówiłam na wynos w Coffee Culture pod uczelnią. Możliwe, że uda mi się ją odtworzyć ją w warunkach domowych, wtedy też podzielę się z Wami przepisem. Jeśli ktoś przyuważy u siebie w kawiarni coś o podobnej nazwie to polecam. 

Nie wiem czy też tak macie, ale niektóre biblioteki uniwersyteckie wywołują we mnie trudną do opisania panikę. Weźmy na przykład taki BUG, całe 2 lata studiów modliłam się aby nie dane mi było tam coś szukać albo prosić o pomoc. W Polsce niestety jest coś takiego, że jeśli czegoś nie wiesz to patrząc na antypatyczną panią w informacji odechciewa ci się pytać, bo w końcu "wszystkie informacje są podane w internecie". Od teraz już żadna biblioteka nie jest mi straszna, bo chyba ogarnęłam największe monstrum -Biblioteka Uniwersytetu w Lipsku. Do teraz nie wierzę, że udało mi znaleźć całą literaturę do licencjatu i ogarnąć system jaki tam panuje, czyli znajdywanie samemu książek, wypożyczanie i oddawanie ich przez automaty, przeglądanie mikro-filmów na skanerach, podłączanie tego wszystkiego, ksera, druki, skany i zabawa w naukowca. poza tym tam pracują prawdopodobnie najbardziej życzliwi i cierpliwi ludzie.

Moje low carbowe śniadania, czyli pożegnanie chlebka i musli "na dzień dobry" przyszło mi lepiej niż myślałam. Jeszcze niedawno byłam pewna, że jestem uzależniona od musli, ale okazuje się tak na prawdę dodatki takie jak orzechy i suszone owoce (w mniejszych ilościach) to jest właściwie to co najbardziej w musli lubię. Okazuje się, ze wcale nie trzeba jeść tyle zbóż.  Mój pierwszy posiłek z rana to głównie, jogurt, niemiecki twaróg, z owocami (śliwki, wszelkiego rodzaju jagody, maliny, porzeczki) + łyżeczka otrąb, ewentualnie miodu i obowiązkowo orzechy.

Zaczęłam też oszczędzać na wodzie, ale nie znaczy to że pije jej mniej, wręcz przeciwnie. Już wcześniej podpatrzyłam, że w Lipsku modne jest wśród studentów picie wody w szklanej butelce po club mate (+10 do hipsterowości). Jako że woda w Lipsku jest stosunkowo dobra woda, przygotowuje sobie pół na pół gorącą z letnią (aby nie wygiął mi się plastik) i dodaję cytryny (ja się jeszcze nie dorobiłam butelki po club mate, zawsze gdzieś ją zostawiam). Takie rozwiązanie ma wiele zalet: oszczędzamy hajs, zawsze mamy dużo napoju z cytryną, ja już mam zwykle swój 1l wypity w tramwaju no i najważniejsze do tego jest ciepła butelka w którą można się spokojnie wtulić stojąc na przystanku ; D

Nowo- stare vansy galaxy. No cóż impreza  Plagbeatz Westival była udana. Przy okazji polecam każdemu, nawet tym którzy na co dzień nie słuchają elektorniki udać się obowiązkowo na imprezę w Niemczech. Wejścia na elekto party może nie są super-tanie, jeśli będziemy je porównywać z polskimi cenami. Za 10 Euro + garderoba i wiadomo coś na bar  można bawić się do 7 czy 8 rano. Ilość zielska jaka jest palona na takich imprezach jest godna uznania, poza tym ludzie są bardzo chętni do dzielenia się, no i jest niesamowita atmosfera jeśli ktoś oglądał Skinsów, to wie o czym mówię. Miejscówki są zwykle bardzo surowe i industrialne. Ale wracam do butów, o 6:30 gdy zobaczyłam w jakim stanie są moje ukochane morskie vansiki po całej nocy tańczenia, lekko się  zgarbiłam. Po czyszczeniu było jeszcze gorzej. Buty były dwukolorowe i pofarbowały się tak że wyglądały jak psu z gardła wyjęte. A więc wzięłam się za farby arylowe i je uratowałam przed śmiercią. A o to mój efekt przed i po. Polecam też wcześniej looknąć na youtubowe tutoriale np. ten jeśli chcecie aby wasze buty zmartwychwstały.

Jakimś cudem udaje mi się wstawać praktycznie codziennie o 4:15 i naginać do pracy. Otóż spełniłam marzenie z dzieciństwa i pracuje w piekarni i to po 6-7h dziennie, pogodziłam to ze studiami i treningami, pisaniem licencjatu, a w dalszym ciągu mam czas na życie towarzyskie i uważam to za swoje największe osiągnięcie roku 2014. Uwielbiam uczucie "ledwo żywej kobiety sukcesu".  W pracy atmosfera jest przednia, jasna sprawa, że przed świętami jest dużo do zamówień, ale mimo to znajdujemy czas na trochę śmiechu, wino grzane czy domowy  poncz jajeczny, od którego dupa rośnie.

A oto i moja dzika zdobycz z H&M za całe, uwaga, uwaga... 3 Eurosie. Skoro jestem na diecie, to chociaż tak sobie uzupełnię moje braki w węglowodany. T-shirt jest krótki, fanie wygląda przy szortach na wysokim stanie, nadruk też jest raczej trwały. 


Jeśli ktoś lubi ambitne kino  i to do tego francuskie, to polecam kanadyjską produkcję nagrodzoną na Cannes, "Mommy" reżyserii Xaviera Dolana, który oglądałam w zeszłą sobotę na festiwalu filmów francuskich. Świetny soundtrack (Lana Del Rey, Oasis, Dido, Simple Plan) do tego proste ujęcia codzienności w których można się zakochać, film niesamowicie przejmujący i zaskakujący, ciekawe dialogi.  Nie wszystko jest też powiedziane, do końca filmu czekałam na kilka odpowiedzi, ale się nie doczekałam, więc miałam jeszcze potem do myślenia. Po wyjściu z kina miałam uczucie, że jednak mam sporo szczęścia w życiu. Polski zwiastun  

Muzyka która mi towarzyszyła w tym miesiącu to fancuszczyzna, i do tego wielka miłość do Stromae, który jest moim odkryciem listopadowym, a którego większość kojarzy z imprezowego kawałka "Alors on danse" i "Papaoutai". Moja francuska księżniczka Morgane uświadomiła mnie, że wszyscy drą się na imprezach "papa ute" ale tak serio nie znają tekstu, który jest tak na prawdę smutny i w ogóle nie nadaje się na wixe. I w tym momencie podjęłam decyzję, że zaczynam się uczyć francuskiego jako urozmaicenie dla niemieckiego i angielskiego. Fiszki już zamówię, a wersję audio już powtarzam. 


miłej pierwszej niedzieli adwentu
(hahaha, brzmi śmiesznie, ale tak teraz wszyscy sobie życzą w Sachsen)
 
Poza tym szukam inspiracji, napiszcie mi w komentarzach co Wam umiliło te krótkie listopadowe dni, albo zostawcie link do Waszych blogowych ulubieńców, chętnie poczytam. 


6 komentarzy:

  1. Dobrym pomysłem jest eksperymentować z nowymi herbatami, zawsze trafi się jakiś smak, który może przypaść nam do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam zieloną z miętą. Podziwiam cały czas twoje starania z pole dance :). Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecamy fiszki Francuski w Karteczkach wydawnictwa Compagnia Lingua. Do 4 grudnia wszystkie fiszki -50%!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, ale już zaopatrzyłam się w materiały do nauki ( :

      Usuń
  4. I've just downloaded iStripper, and now I can watch the sexiest virtual strippers on my desktop.

    OdpowiedzUsuń