sobota, 31 stycznia 2015

S.o.s. do sałatki LOW CARB *papryka/pomidor/nerkowce*

Jedyna ucieczka od notatek i książek na jaką sobie pozwalam to aktywność fizyczna, pole dance i bieganie żeby dotlenić mózg. Z aplikacji już nie korzystam bo mi się zawiesza, więc biegam na czas i tak ograniczam się do  1-1,20h, aż mi się playlista skończy, no i trochę angielskiego i francuskiego z rana (trochę więcej niż trochę). W związku z tym, że każda okazja jest dobra aby spieprzać od notatek to biegam praktycznie codziennie. Śmieszne jest to, że może nawet niby trochę lubię swoje studia, to przy sesji mam zawsze wątpliwości. Więc jak to jest? Np. lubisz gotowanie, ale nie znosisz czyścić ryby. Tak samo jest na studiach, lubisz swój kierunek, ale jakoś tak nie przypada ci teoria, bo ani z nikim potem o tym pogadać przy piwie czy naleśnikach, a życiowo też wygląda to marnie.  I zamiast skupić się na tym co powinnam zrobić trzasnęłam na oko 12km i skoczyłam do sklepu, kupiłam trochę nowego jedzonka i jestem szczęśliwsza. Do tego wymyśliłam co zrobić z takim "Brotaufstrichem" jeśli nie je się chleba.




http://img.dooyoo.de/DE_DE/orig/3/1/3/6/3/3136311.jpgNie mam pojęcia jak się nazywają te słoiczki, jeśli ktoś wie, niech się podzieli ze mną tą wiedzą. Dla mnie jest to ogólnie taka pasta do smarowania warzywno, ziołowa na pieczywo. Nie wiem czy jest to w polskich drogeriach Rossmann. Tu kosztuje 1,45 euro, także ujdzie, może w dm jest taniej, ale na razie nie chce iść i się denerwować, że przepłaciłam. Do tego jest to oczywiście wszystko Bio, więc będę pewnie zdrowa i piękna. Z kilku smaków kupiłam ostatecznie paprykowo-orzechową (pod orzechami kryją się nerkowce za którymi szaleje, niech mi pomogą w nauce, proszę). Później zastanawiałam się co ja z tym zrobię skoro nie jem w ogóle chleba od października. No to zrobiłam sos.

Potrzebujemy:
1-2 łyżeczki pasty paprykowo-orzechowej
2 łyżki jogurtu naturalnego
1 dojrzały duży pomidor
zioła prowansalskie (wedle uznania)
drobno posiekana cebulka, ewentualnie czosnek
można dodać też mieszankę nasion do sałatek (ja kupuję Lidlowską, ale widziałam też w Rossmannie)

Przygotowujemy:
Do miseczki rzucamy nasze dodatki (bez nasionek), pomidor wcześniej umyty ew. wyparzony jeśli nie chcemy mieć skórki. Całość blenderujemy, jeśli nie mamy blendera to kroimy pomidory drobno i mieszamy całość łyżką. Na koniec dodajemy nasionka. Soli, ani oliwy nie dodaje po pasta ma już wszystko w sobie.

Później na dowolną mieszankę sałatkową dodaję sosu i wcinam.  W sumie więcej u mnie sosu niż sałatki, ale sam sos jest bardzo warzywny, więc przyjęłam taką strategię.

Takie proste, takie dobre.
Do tego jestem zakochana w Alt-J, Boże jak można tworzyć taką muzykę!?

7 komentarzy:

  1. O! Bardzo ciekawy ten sos, muszę wypróbować!
    Zapraszam do siebie na przepis na kokosowe ciasteczka owsiane bez mąki i cukru:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że w Polsce nastaną czasy, że będę mogła iść do DM-u :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaką dokładnie kupiłaś sobie rurkę?

    OdpowiedzUsuń
  4. I have just installed iStripper, so I can watch the sexiest virtual strippers on my desktop.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy przepis. Ja do moich sosów czy dressingów dodaję jeszcze jakieś zioła lecznicze ze sklepu, np. miętę czy bazylię albo oregano. Mało, że fajnie wzbogacają smak, to jeszcze mają właściwości lecznicze. Polecam!

    OdpowiedzUsuń