niedziela, 4 stycznia 2015

ULUBIEŃCY GRUDNIA *JeCamiLove* : Nike running +, rurka do pole dance'u, Weihnachtsmarkt, masło obrzechowe i inne szmery bajery.

Pewnie wszyscy zafiksowani są na Nowym Roku i spełnianiu w pocie czoła swoich postanowień noworocznych. Ale ja jeszcze na chwilę pozwolę sobie wrócić do zeszłego roku, a właściwie tylko do grudnia. Trochę się działo i trochę się nazbierało przy okazji świąt, pracy w piekarni, lekkiej zmiany trybu życia, które przypominały raczej ostre turbulencje o 4 nad ranem. Zatem jazda : ulubieńcy grudnia !
Moje ukochane perłowo - złote i ciemnozielone air maxy. Buty roku jednym słowem. Czekałam na przesyłkę ponad miesiąc, ale było warto. Może faktycznie nie są do biegania, ale na co dzień sprawdzają się super. Tym bardziej, że jestem totalnie nike'ową maniaczką jeśli chodzi o obuwie. 

 
Pudełeczko z przedziałkami do jedzenia na "to go". Super sprawa nie muszę się ograniczać do jednej rzeczy i robić "ciapy". W jednej części można mieć do pochrupania warzywa albo owoce wcześniej umyte i pokrojone a w drugiej ugotowane warzywa na patelnie z kaszą albo makronem pełnoziarnistym, owsiankę, kto co co lubi. U mnie się sprawdziło kilkanaście godzin poza domem i powroty późnym wieczorem bez rzucania się na lodówkę.

To spasłe tomisko niestety nie jest jeszcze w moim posiadaniu, ale mam ją w rękach minimum 2 razy w tygodniu jak jestem w studiu i jestem nim kompletnie oczarowana. Jest to przepiękne wydane 576 stron w twardej okładce. Poledance Passion to coś między książką a albumem. W środku znajdziecie piękne duże zdjęcia najlepszych tancerek i tancerzy z całego świata, a przy tym prawie 200 figur z opisaną techniką. Przydaje się na treningach, czasem nazwy figur się mylą, albo jest milion trzysta odpowiedników po niemiecku, angielsku i ławo się w tym pogubić. Do tego jest ogromną (dosłownie) motywacją. Kosztuje jedynie 59 euro na amazon. Także zostaje na liście "do kupienia kiedyś tam..."

Wyprzedaż! W końcu zaopatrzyłam się w leginsy kolorowe jardim i niebieskie, którym od dłuższego czasu się przyglądałam. Nie potrzebowałam stricte sportowych leginsów, ale jednak o tej porze roku, przyjemnie jest na początku treningu szczególnie gdy rurka jest jeszcze zimna rozgrzać się będąc w leginsach. Do tego jeszcze kupiłam sobie milusią szarą bluzę bulls żeby nie było zbyt kolorowo. Super szybka przesyłka, staranie zapakowane no i jakoś tak jak na firmę przystało. Jeśli chodzi o cenę to i tak dużo zaoszczędziłam. 

Pierwsze Święta poza Polską to raczej miłe doświadczenie o ile przyjedzie do akademika rodzina z zaopatrzeniem. Było ciasno ale miło. Mama zainspirowała mnie znowu do biegania do tego stopnia że za sobą mam już pierwsze 10km w niecałą godzinę.

Produkt miesiąca MASŁO ORZECHOWE, to że w miałam energię na treningu zawdzięczam chyba łyżeczce przed. Ktoś powie, że tłuste i kaloryczne? Spoko, ale ja się tłuszczy nie boję. Moje ciało reaguje lepiej na energię z tłuszczy niż z węglowodanów, poza tym 100 razy lepsze niż batonik pseudo musli.

Najpiękniejsze moje maleństwo! Rureczka, moja własna. Niestety musi poczekać na mnie jeszcze 2 miesiące w Polsce do mojego powrotu. Okazało się, że jestem fantastą, przyjechała do Lipska, ale gdy wnosiłam ją po schodach uświadomiłam sobie, że bez samochodu nie zabiorę się z potworem razem ze swoimi rzeczami. Także rurka miała wycieczkę do Niemiec.  

Nie rozumiem fenomenu Weihnachtsmarktów w Berlinie, mój pierwszy w Hannoverze czy tegoroczny Lipski z moimi dziewczynami uważam za ładniejszy  i dużo bardziej nastrojowy. Glühwein nie kopał wprawdzie tak mocno bo nie było specjalnie mrozu pod koniec grudnia, ale i tak było sympatycznie.

Film miesiąca : The Hundred-Foot Journey. Tak pięknego filmu dawno nie oglądałam. Moje nastawienie najlepiej odpisuje komentarz Karoliny " Same Hindusy prawie, ale nie bój się, Bollywood to nie jest, ale w sumie jeden Hindus nawet  jest przystojny". Film o pasji, wyjątkowym darze, rodzinie, miłości i jedzeniu! Poza tym w tle jest też piękna Francja i Paryż!


W grudniu do łask powróciło do mnie bieganie, o którym zupełnie zapomniałam przy mojej rurce. Teraz jednak wykorzystuje aplikacje na telefon nike running +, która moim potrzebą odpowiada w 100% i lepiej mi się z nią pracuje niż na endomondo.

4 komentarze:

  1. Zazdroszczę rurki... tak ogólnie, treningów :) chciałabym za jakiś czas spróbować, póki co brak mi odwagi i - chyba - mięśni. Poza tym - przydałoby mi się takie pudełko podzielone na dwie części.

    Dodaję do obserwowanych, pozdrawiam :)
    www.kararinaa.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. Rurka jest świetna i żałuję, że nie mam już czasu i kasy, żeby ją wcisnąć w regularne treningi. Korzystaj z niej, na pewno świetnie się bawisz, a skoro już sięgnęłaś po literaturę w tej tematyce, to chyba podchodzi pod większe hobby ;)

    http://www.pretty-perfection.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. I have just downloaded iStripper, so I can watch the sexiest virtual strippers on my desktop.

    OdpowiedzUsuń