poniedziałek, 16 listopada 2015

7 Powodów aby ćwiczyć z partnerem na siłowni #Fitnesscouple

W ciągu ostatnich miesięcy moje życie odwróciło się do góry nogami. Również spojrzenie na wiele spraw uległo zmianie. Ten post może wydać się zabawny w obliczu tego jakie miałam jeszcze do niedawna zdanie o stałych związkach i mojego dość sarkastycznego podejścia do nich. Nie wyobrażałam sobie mieć chłopka- a teraz go mam. Później pójść z nim na siłownie, przecież to czas tylko dla mnie, nie pozwolę go sobie zabrać” następnie „no ewentualnie mogę pójść na kurs a ty sobie zostaniesz na sprzętach” „Tak, wrócimy razem”. Ostatecznie zrobiliśmy wspólny trening na siłowni FitX w Berlinie. I powiem Wam, że było zajebiście.




1. Motywacja
Oczywiście wszystko robimy dla siebie. Ja byłam aktywna jako singielka no i ćwiczę dalej będąc w parze. Różnica? Taka, że chce się jakoś bardziej, a nawet jak się nie chce to idziesz. Taki zewnętrzny motorek Twojej silnej woli. Poza tym fajnie, gdy widzisz że ktoś docenia Twoje wysiłki, ktoś z kim jest się blisko, kogo jara sport, bo wie z czym to się je.

2. Dajesz więcej z siebie
Jakoś starałam się pokazać na ile mnie stać. Przykładowo robiłam ręce, których nie lubię robić a kazano mi wejść na narzędzia, które wcześniej nie wydawały mi się pociągające i jakoś je omijałam. Mój przypadkiem założył 90kg i nawet powyciskał. Tłumacze sobie to skromnie moją obecnością.
  
3. Asekuracja
Ogólnie jak trenowałam na rurze w domu zawsze prosiłam aby ktoś był w pokoju w razie gdybym miała problem z zejściem. Niestety też podobny niepokój mam w towarzystwie sztangielek na siłowni. Nie chce nikomu obcemu truć tyłka, aby mi pomógł jak zacznę coś robić i już nie dam rady odłożyć ciężaru. Więc chodzę jedynie na kursy z obciążeniem, gdzie jest więcej osób. Przy wejściu na strefę z wolnymi obciążeniami w parze czułam się pewniej.

4. Know-how
Ani ja nie jestem trenerką ani mój. Ale jakoś tak naszą wiedzą się uzupełniamy. Ja ogarniam gadżety do babskich treningów, wiem chyba trochę więcej o jedzeniu i znam niemiecki savoir vivre na niemieckich siłowniach (ręczniczki, dezynfekcja narzędzi cardio, nie rzucanie ciężarów na glebę). Mój na pewno wie jaki powinnam mieć rozstaw rąk i nóg przy wyciskaniu sztangi na ławce przy treningu klatki i jaki założyć ciężar. Poza tym awsze dowiaduje się czegoś nowego i niestety też często muszę mu przyznać racje.

5. Osobisty trener personalny
Miło jak ktoś o Ciebie dba też na siłowni, gdy ktoś poprawia ręce, mówi na bieżąco jak wyprowadzać ruch prawidłowo, ile masz zrobić powtórzeń tak aby nie zrobić sobie krzywdy. Co jak co, ale partnerowi będzie zależeć na tym najbardziej, w końcu te ręce muszą być później jeszcze w stanie zrobić obiad po treningu i włożyć rzeczy do zmywarki.

6. Mega fajny nastrój
Podczas treningu jak i na końcu. Dobrze jest usiąść po wspólnym koksowaniu jeszcze na chwilę na fotelach przed siłownią, wypić shake’a proteinowego z automatu, jarać się, że ma 40g żywego białka lub narzekać, że tyle samo węgli. Przytulić się do siebie i wrócić mimo deszczu zadowolonym do domu. 

7. Seks po
Po prostu polecam. Zawsze dobry.



2 komentarze :

  1. Asekuracja to zdecydowany plus, chociaż u mnie wspólne treningi najczęściej kończą się kłotnią :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja osobiście wolę ćwiczyc sama :)

    OdpowiedzUsuń